Im dłużej się zastanawiam nad nowym rozdziałem, tym serio głupsze wydają się te owoce. Jak wyżej, jedziemy.
Paramecia oddychania pod wodą.
Sogeking był jedną z moich - i na pewno wielu z was - ulubionych postaci podczas Enies Lobby. Bardzo chciałbym zobaczyć go znowu, lubię Usoppa i to jego odważne alter ego sprawiło mi wiele frajdy, gdy oglądałem jego poczynania w anime.
Dlaczego zakładam temat - wiem, że mamy God Usoppa, który w pewien sposób jest następcą Sogekinga, ale zgodzimy się wszyscy, że to nie to samo, zwłaszcza, że od TS Usopp chyba jest jeszcze bardziej tchórzliwy niż kiedyś (może przesadzam), choć powinien być choć trochę bliżej swojego celu - czyli zostania dzielnym wojownikiem mórz.
No i po przeczytaniu najnowszego rozdziału przyszła mi ta myśl - zbliżamy się powoli do końca, co za tym idzie, spełniania marzeń, a właśnie pojawiły się stare postaci z CP9, które miały nieszczęście stanąć na drodze Sogekinga. Ponadto, legendarny Elbaf jest coraz bliżej i może to tylko złudne życzenie, ale wygląda to jak świetna okazja dla Usoppa aby pokazał coś więcej od siebie.
Dzieliłem się tą teorią tutaj w przeszłości, o ile dobrze pamiętam, ale kiedyś wymyśliłem sobie, że Usopp zostanie tym dzielnym wojownikiem mórz poświęcając się za swojego kapitana i jego marzenia. Nie sądzę żeby którykolwiek ze słomianych (może poza Luffym) miał szanse umrzeć, ale bardzo lubię Usoppa i takie heroiczne zakończenie bardzo by mi się dla niego podobało.
No i mamy teraz wiele pionków rozstawionych, mamy CP0, mamy "bliski" Elbaf, czy myślicie, że jest szansa, że Usopp znowu sięgnie po maskę Sogekinga?
Może w krytycznym momencie zdejmie ją, ukazując wszystkim, że w rzeczywistości to cały czas był Usopp?
Zapraszam do dyskusji.
"Świat jest generalnie zbudowany z otwieraczy do piwa" - taką sentencję przedstawił mi kiedyś wykładowca od elektrotechniki.
No i rzeczywiście, podczas swojego życia otwierałem piwo już naprawdę różnymi przedmiotami i metodami, generalnie nie zdarza mi się nie mieć czym otworzyć, ale mimo wszystko chciałbym pójść o krok dalej.
Pierwszym sposobem, który chciałbym opanować to otwieranie piwa przy użyciu grosza - próbowałem tylko raz i trochę się pociąłem o kapsel, od tamtej pory nie miałem okazji. Słyszałem historię od Kolegi pracującego w Niemczech, że tam widział kogoś otwierającego przy użyciu centa i myślę, że nie ma wielkiej różnicy między centem a groszem. Mówił też o otwieraniu metrówką, ale to mnie nie interesuje.
Drugim sposobem jest otwieranie piwa gołymi rękami, bez użycia przedmiotów, czy otoczenia (na zęby zbyt wiele wydałem). Wydaje mi się, że powinno to być spokojnie możliwe, ale nie jestem pewny jak mógłbym trenować do czegoś takiego, bo nie jestem pewny czy wystarczyłaby mi odpowiednio duża siła, bo potrzebowałbym też pewnie jakiegoś zgrubienia na skórze, co myślicie?
A czy wy znacie jakieś ciekawe, nowatorskie, pomysłowe, czy unikatowe metody otwierania piwa? Jaka jest wasza ulubiona?
Moja to chyba przy użyciu zapalniczki, bo fajnie strzela.